Rynek wtórny
Rynek pierwotny
Rynek komercyjny
Projekty domów
Rodzaj nieruchomości
Rodzaj transakcji
Powierzchnia (m2)
Cena
Pokoje
Miejscowość lub region
Dzielnice i ulice
Okolice
MÓJ KRN


szukaj po słowie:

w dziale:




   
porady prawnika
Mieszkania komunalne

Od roku 1996 jestem głównym najemcą lokalu. Mieszkanie posiada wspólny korytarz z jeszcze jednym mieszkaniem. Wprowadzono tam lokatora, który zakłócał mój spokój, uniemożliwiając mieszkanie. Zwracałam się z prośbą o pomoc do Urzędu Miasta i Administracji. W roku 2003 otrzymałam pismo informujące o tym, że ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa otrzymam inny lokal, równorzędny do obecnie zajmowanego. Minęły dwa lata, a obietnica pozostała tylko na piśmie, a ja nie miałam gdzie mieszkać. Przebywałam trochę u rodziny, u znajomych, u partnera. Przez te wszystkie lata, mimo że nie mogłam przebywać w tym lokalu, płaciłam za niego. W momencie, gdy znalazłam się w trudnej sytuacji, stałam się osobą bezrobotną, przestało mnie być stać na opłacanie mieszkania. W ten sposób powstało zadłużenie (ok. 3500 zł). Za moimi plecami odbyła się sprawa w sądzie i pozbawiono mnie tytułu prawnego, jak również nakazano opuszczenie mieszkania i zapłacenie powstałego zadłużenia. Obecnie spłacam zadłużenie i płacę tzw. odszkodowanie – co miesiąc w wysokości 160 zł (wartość czynszu), ponieważ nie zdałam lokalu. Nie mieszkam jednak w mieszkaniu. Czuję się oszukana, ponieważ nie wywiązano się wobec mnie z obietnicy, pozostawiono mnie w takiej krytycznej sytuacji. Póki płaciłam wszystko było dobrze, nie było ważne, że nie mogłam tam nawet wejść. A później, gdy już po tylu latach płacenia znalazłam się w trudnej sytuacji, wyrzucono mnie na ulicę. Do mieszkania od wielu lat nie da się wejść. Jest zdewastowane, drzwi powyrywane, podziurawione łomem, bez klamek. Wewnątrz składowisko rupieci po bezdomnych. Zasypany cały korytarz. Z mieszkania zrobiono azyl dla okolicznych pijaków i bezdomnych. Takie mieszkanie wynajmowała mi administracja. Za to przez wiele lat płaciłam. Jak rozwiązać ten problem?





Moim zdaniem zaistniała sytuacja jest wynikiem Pani zaniedbań i niewłaściwego podejścia do sprawy. To przecież po opuszczeniu przez Panią lokalu został on zdewastowany i wygląda tak, jak wygląda. Jeżeli nie porzuciłaby Pani lokalu do takiej sytuacji by nie doszło. To gmina może od Pani teraz żądać odszkodowania za stan, w jakim lokal się znajduje, bo lokal był pod Pani „opieką”.

Gmina chciała pomóc i obiecała inny lokal, ale zapewne w związku z małą liczbą wolnych lokali sytuacja nie została pozytywnie załatwiona i na obietnicach się skończyło. Jeżeli miała Pani problemy z uciążliwym sąsiadem trzeba było interweniować w administracji, na Policji. Każde zakłócenie porządku powinno spotkać się z telefonem na Policję i interwencją funkcjonariuszy. Miała Pani też prawo wystąpić do sądu o rozwiązanie umowy najmu sąsiada z gminą. Zgodnie z art. 13 ust 1 ustawy o ochronie praw lokatorów, jeżeli lokator wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku, inny lokator lub właściciel innego lokalu w tym budynku może wytoczyć powództwo o rozwiązanie przez sąd stosunku prawnego uprawniającego do używania lokalu i nakazanie jego opróżnienia. Wówczas to uciążliwy sąsiad zostałby usunięty z lokalu. Miała Pani zatem szereg możliwości, zgodnych z prawem, wymuszenia ochrony swojego miejsca zamieszkania, z których Pani nie skorzystała. Setki ludzi w ten sposób skutecznie bronią swojego miejsca zamieszkania i wymuszają utrzymanie porządku. Tymczasem Pani wyprowadziła się i ma Pani o to pretensje do gminy? Są one pozbawione podstaw zwłaszcza, że w związku z zadłużeniem gmina rozwiązała z Panią umowę najmu. Będąc najemcą, jest Pani zobowiązana płacić czynsz, jeżeli tego Pani nie robi, a ponadto porzuca lokal, to doprowadza Pani do wypowiedzenia umowy najmu oraz opróżnienia lokalu. Jeżeli najemca nie wywiązuje się z podstawowych obowiązków, to trudno oczekiwać od gminy, aby w nieskończoność tolerowana tę sytuację.

W związku z tym, że nie jest już Pani najemcą lokalu gminnego (umowa została skutecznie wypowiedziana) gmina nie ma teraz już nawet możliwości wywiązania się z podjętej kiedyś obietnicy. Dziwię się, że gmina mimo rozwiązania umowy, nadal toleruje sytuację, w której lokal stoi pusty, a Pani go nie zamierza zajmować. Tymczasem zapewne w kolejce do lokali komunalnych czekają dziesiątki, jak nie setki ludzi, którym ten lokal byłby naprawdę potrzebny. Zapewne tolerowanie takiej sytuacji podyktowane jest tylko tym, że nadal spłaca Pani zadłużenie.

Moim zdaniem w związku z tym, że gmina toleruje tę sytuację, powinna Pani wrócić do lokalu, posprzątać go i doprowadzić do stanu używalności, a także ze względu na to, że jest Pani dzikim lokatorem, powinna Pani podjąć z gminą rozmowy na temat uregulowania Pani prawa do lokalu. Jeżeli lokal sąsiedni nadal zajmuje uciążliwy sąsiad, należy w przypadku każdego zakłócenia porządku wzywać Policję i informować administrację, żądając interwencji w sprawie. Po paru miesiącach i braku wyników takiego doraźnego działania, proszę wnieść pozew do sądu z żądaniem rozwiązania umowy najmu i opróżnienia lokalu sąsiada.

 

 

16.09.2013


wersja do druku

poleć znajomemu

ZAPISZ SIĘ DO BIULETYNU
W darmowym biuletynie KRN.pl co tydzień
otrzymasz najświeższe informacje.
Zobacz przykładowy biuletyn.