Rynek wtórny
Rynek pierwotny
Rynek komercyjny
Projekty domów
Rodzaj nieruchomości
Rodzaj transakcji
Powierzchnia (m2)
Cena
Pokoje
Miejscowość lub region
Dzielnice i ulice
Okolice
MÓJ KRN


szukaj po słowie:

w dziale:




   
porady prawnika
Kupno nieruchomości

Po zapoznaniu się (24 lipca 2006 r.) z ofertą zamieszczoną w Internecie umówiliśmy się z agentką biura na obejrzenie interesującej nas nieruchomości i podpisaliśmy z nią umowę o pośrednictwo. Ogłoszenie dotyczyło domu o powierzchni ponad 60 m kw. położonego na działce 1400 m kw. Właścicielem nieruchomości okazał się mój kolega z podwórka.





Umówiliśmy się na ponowne spotkanie, już bez agentki, aby omówić warunki zakupu, gdyż było kilka spraw do wyjaśnienia, a mianowicie sprzedający dostał działkę, na której znajdował się w/w budynek, od swoich rodziców na 18. urodziny i przez 10 lat nie mógł nią dysponować. Właśnie skończył się ten okres. Początkowo planował zrobić na działce warsztat samochodowy, ale życie zweryfikowało te plany i zaadaptował garaż na budynek mieszkalny.

Zadeklarowaliśmy chęć zakupu tej nieruchomości i po 2 dniach (26 lipca 2006 r.) stawiliśmy się w biurze nieruchomości wraz ze sprzedającym w obecności agentki nieruchomości i wpłaciliśmy właścicielowi nieruchomości zadatek w wysokości 5 tys. zł, za pokwitowaniem. Przy podpisywaniu pokwitowania zapytaliśmy o dokumentację na adaptację garażu na dom. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że budynek został przekształcony bez wiedzy urzędników. Jedynymi dokumentami, jakimi dysponował sprzedający, był akt notarialny, z którego wynikało, że jest właścicielem działki, oraz dokumenty odbioru wody i prądu. Sprzedający i agentka nieruchomości powiedzieli, że mogą nam pomóc przy czynnościach zmierzających do uregulowania statusu prawnego budynku.

Na nasz protest – w związku z wprowadzeniem nas w błąd – zgodnie oświadczyli, że ogłoszenie w Internecie zawierało informację, że na sprzedaż jest działka 1400 m kw., a dom jest jakoby „w prezencie”, co oczywiście było nieprawdą. Powiedzieliśmy, że podjedziemy do Urzędu Gminy z pokwitowaniem przekazania 5 tys. zadatku i po zapoznaniu się z dokumentacją podejmiemy decyzję co do ewentualnego kupna. Niezwłocznie pojechaliśmy do urzędu i dowiedzieliśmy się, że budynek powstał bez pozwolenia na budowę i zgodnie z przepisami podlega rozbiórce. Powiadomiliśmy o tym i agentkę, i sprzedającego, żądając zwrotu zadatku. Oni jednak usiłowali nas przekonać, że tę sprawę można szybko załatwić.
Następnego dnia stawili się razem z nami w urzędzie, rozmawialiśmy z tym samym urzędnikiem (znajomym sprzedającego) i usłyszeliśmy ponownie, że budynek powstał bez zgody odpowiednich urzędów i podlega rozbiórce, jednakże istnieje jakiś przepis, który pozwala zalegalizować stare „samowolki budowlane”, jednak ten proces długo trwa i jest kosztowny. Po raz kolejny oznajmiliśmy, że wycofujemy się z tej transakcji, w związku z wprowadzeniem nas w błąd. Agentka powiedziała, że pieniądze przekazane tytułem zadatku są w posiadaniu sprzedającego i to z nim mamy się porozumieć co do zwrotu, odcięła się od całej sprawy. Sprzedający z kolei twierdził, że to agentka źle sformułowała treść ogłoszenia i to ona ponosi odpowiedzialność za wprowadzenie nas w błąd. Mówił, że nie może nam oddać tych pieniędzy, bo już je stracił. W końcu po długich negocjacjach zobowiązał się do zwrotu zadatku po tym, jak zalegalizuje budynek i sprzeda go jako dom mieszkalny. Nie mogliśmy liczyć na pomoc ze strony biura nieruchomości, więc przyjęliśmy warunki sprzedającego.

Od dwóch lat kontaktujemy się z nim, dopytujemy, kiedy sprzeda dom i odda nam pieniądze. Dwa tygodnie temu ustaliliśmy, że sprzedał dom. Telefonicznie powiedział, że gdy go wcześniej uprzedzimy, kiedy możemy się spotkać, przygotuje 5 tys. zł, by nam je zwrócić. Dziś podczas próby umówienia się oznajmił nam, że nie poczuwa się do zwrotu, gdyż on przez nasze wycofanie się z transakcji, poniósł straty. Co robić w tej sytuacji, jak odzyskać pieniądze? Zawierzyliśmy agentce, a później sprzedającemu. Oboje nas oszukali, naciągnęli. Może było więcej takich jak my osób? Pozdrawiamy i czekamy na poradę.


Odpowiedź prawnika:

Ze wskazanego przez Państwa opisu sytuacji można wnosić, że zostaliście Państwo podstępnie wprowadzeni w błąd co do cech nieruchomości, którą zamierzaliście kupić. W takiej sytuacji, zgodnie z art. 84 § 1 w zw. z art. 86 § 1 kc, w razie wywołanego podstępnie błędu związanego z czynnością prawną (w tym wypadku z cechami kupowanej działki) można uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli. Jeżeli jednak oświadczenie woli było złożone innej osobie, uchylenie się od jego skutków prawnych dopuszczalne jest tylko wtedy, gdy błąd został wywołany przez tę osobę, chociażby bez jej winy, albo gdy wiedziała ona o błędzie lub mogła z łatwością błąd zauważyć; ograniczenie to nie dotyczy czynności prawnej nieodpłatnej. Przy tym podstęp osoby trzeciej (w naszym wypadku agentki pośredniczącej) jest jednoznaczny z podstępem strony czynności (w naszym wypadku sprzedającego), jeżeli ta strona o podstępie wiedziała i nie zawiadomiła o nim drugiej strony albo jeżeli czynność prawna była nieodpłatna.

Uchylenie się od skutków prawnych takiego oświadczenia woli złożonego pod wpływem podstępu następuje przez pisemne oświadczenie złożone osobie, z którą zawarło się daną umowę, przy czym można to zrobić tylko do roku od wykrycia podstępu (art. 88 § 1 § 2 kc). Tak więc, gdy zostaliście Państwo podstępnie wprowadzeni w błąd co do stanu prawnego nieruchomości, mieliście rok od dnia, w którym dowiedzieliście się w urzędzie, że budynek stanowi „samowolę budowlaną” na uchylenie się od skutków umowy i odbiór zadatku w podwójnej kwocie.
Uchylenie się winno być jednak dokonane pisemnie, a nie ustnie. Nie jest przy tym ważne, czy wprowadził Państwa w błąd sprzedający, czy agentka pośrednicząca, skoro sprzedający wiedział, że agentka udzieliła Państwu takiej błędnej informacji i wyzyskał Państwa sytuację. Równocześnie zgodnie z art. 394 § 1 i 3 kc, zasadniczo zadatek dany przy zawarciu umowy ma to znaczenie, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, a jeżeli sama go dała, może żądać sumy dwukrotnie wyższej. Przy czym w razie zgodnego rozwiązania umowy, albo gdy niewykonanie umowy nastąpiło wskutek okoliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności albo za które ponoszą odpowiedzialność obie strony, zadatek powinien być zwrócony, a obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej odpada. Tak więc – w wypadku udowodnienia winy drugiej strony – możecie się Państwo domagać zadatku w podwójnej wysokości.

W sytuacji gdy Państwo nieskutecznie uchyliliście od umowy, gdyż bez formy pisemnej, natomiast następnie zgodnie rozwiązaliście tę przedwstępną umowę, to sprzedający ma obowiązek zwrócić Państwu zadatek w wypłaconej mu kwocie łącznie z odsetkami za zwłokę liczonymi od momentu wezwania go do zapłaty. Odsetki te będą liczone w wysokości ustawowej. Radzę pisemnie wezwać go do zapłaty, a następnie – o ile nie zapłaci – skonsultować się z radcą prawnym lub adwokatem i pozwać go w sądzie rejonowym o zwrot pieniędzy wraz z odsetkami. Sprawa powinna się toczyć w postępowaniu uproszczonym (art. 505 (1) kpc), tzw. formularzowym, a opłata sądowa wyniesie 250 zł. Trudno mi wyrokować na temat sprawy, nie zapoznając się z dokumentami, ale skoro Państwo posiadacie pokwitowanie odbioru pieniędzy od sprzedającego i do tego sprzedający zobowiązał się do zwrotu zadatku, to powinniście Państwo wygrać proces bez problemu. W takiej sytuacji, oprócz kwoty wraz z odsetkami, sprzedający będzie musiał zwrócić Państwu także koszty sądowe oraz minimalne koszty zastępstwa procesowego. Te ostatnie tylko, jeśli pozew skieruje radca prawny lub adwokat. Być może warto to uzmysłowić sprzedającemu, by ten zapłacił dobrowolnie, oszczędzając sobie kosztów i dodatkowych kłopotów.



12.08.2008


wersja do druku

poleć znajomemu

ZAPISZ SIĘ DO BIULETYNU
W darmowym biuletynie KRN.pl co tydzień
otrzymasz najświeższe informacje.
Zobacz przykładowy biuletyn.